2006-08-04 14:16:53 >> Nowa nota... Lipiec...

Męczycie mnie o tą note to wam ją dam :P
No więc, jestem na półmetku wakacji. Wakacji, które narazie całkiem dają rade, ale duuużo im brakuje do tych zeszłorocznych. Dużo więcej się nudzę, czasami pojade na basen ale ileż można :| Nie pojechałem na Woodstock, chociaż od zeszłego roku z urbanem założyliśmy, że pojedziemy jeszcze raz... Urban się rozmyślił, a ja nie miałem z kim jechać...
W środę zacząłem pracę w firmie która zajmuje się sortowaniem i przetwarzaniem materiałów wtórnych. Musze wychodzić z domu o 6, a wracam o 16:30 - kawał drogi i mnóstwo roboty w pełnym słońcu 7,5h na stojąco(kręgosłup mnie boli). Wczoraj wziąłem kase za dwa dni i dzisiaj już nie poszedłem, od poniedziałku podpisze nowy kontrakt :P
Generalnie dużo śpie i staram się wypoczywać...
Ostatnio z Deversorem daliśmy kolejny koncert w Wagonie, który zaowocował propozycjami kolejnych we wrześniu w Madnessie i na zlocie motocyklowym w Kłodzku, a także propozycją nagrania dema w studiu zaprzyjaźnionego zespołu :D
Przede mną cały sierpień, a ja w dalszym ciągu nie wiem co ze sobą zrobić, gdzie się zabrać i z kim...
No cóż, trzeba improwizować :P
skomentuj (4)




2006-05-07 22:24:13 >> Śpieszmy się kochać swe piłki... tak szybko odchodzą ;(

Dzisiaj odeszła rzecz bardzo mi bliska... Piłka koszykowa, która towarzyszyła mi przez minione dwa lata - dzień w dzień, rano i wieczorem, w słońcu i w deszczu - zawsze mogłem na nią liczyć. Zawsze mogłem nią odbijać i walić tricki z kosmosu, wygrywać mecze - nawet te bardzo zacięte. Zawsze potrafiła znaleźć drogę do kosza, zdobywając dla mnie punkty. Tyle oddanych rzutów, tyle godzin i kropli potu wylanych na boisku. Ale już jej nie ma ;( Wczoraj nabiła się na jakiś mega kolec z krzaka i zaczęło uchodzić z niej życiodajne powietrze. Dzisiaj napompowałem ją do oporu powietrzem z pompki, które podtrzymywało ją przez ten długi okres. Wyszedłem, aby odbyć z nią ten ostatni trening na podwórkowym boisku, na żółtych blokach przy moście Trzebnickim - tu gdzie się urodziłem(no może niedokładnie) i gdzie zabierałem ją codziennie. Gdy w końcu zeszło z niej powietrze, odłożyłem ją głęboko w krzaki nieopodal boiska i odszedłem.
Lecz może teraz jej lepiej w piłkowym niebie, gdzie może być szczęśliwa pełnią szczęścia którego nie mogła zanać na tym ziemskim padole...
Niech spoczywa w pokoju, Amen.
skomentuj (18)




2006-03-05 21:05:14 >> Styrany...

Jo... W sumie nie wiem o czym mam pisać, ale Carmilla domaga się notki to pisze :P Ostatnio jestem strasznie zabiegany, a jeszcze dodatkowo mama stara się mnie ograniczyć bo uważa, że za intensywnie żyje i moge znów się rozchorować. Mam mnóstwo zaległości w szkole przez co musze straszliwie mnóstwo kuć, a robie to najwyżej w 50% wymaganego nakładu. Pociesza mnie tylko perspektywa jutrzejszego meczu. Zmierzą się reprezentacje pierwszych i trzecich klas liceum. Zostałem wytypowany do tej pierwszej i zobaczymy jak po prawie miesięcznej przerwie od grania w kosza będę sobie radził... Dodatkowo pare dni temu dostałem propozycje od znajomego, aby Deversor zagrał koncert w jakimś klubie w Rawiczu :D Z piątku na sobotę całą noc(bez przerwy! bez spania!) nagrywaliśmy jeden(!!!) kawałek, aby koleś wiedział jak wypadamy. Całą noc się z tym męczyliśmy bo nagrywaliśmy liniowo(bezpośrednio na komputer) każdy instrument osobno. I nie mogliśmy się zgrać bo jakość dźwięku była tak kiepsko, że nie było słychać dokładnie wszystkich riffów... O 6 nad ranem skapnęliśmy się że karta muzyczna była ustawiona na efekt "Karaoke", który wszystko pierd***... W ciągu dwóch godzin uporaliśmy się z nagraniem i remixem kawałka. Jakimś cudem się udało... Ale i tak całą noc nie zmrużyliśmy oka, a o 12 mieliśmy zamówioną próbę w salce :| Musieliśmy tam pojechać bo z wokalem robiliśmy nowy kawałek na przesłuchanie do przeglądu kapel, który już za 2-3 tygodnie... No i przez 3 godziny ledwo stojąc męczyliśmy się z tym kawałkiem, ale ogromny wysiłek został zwieńczony sukcesem. Może jeszcze nie wszystko brzmi tak jak powinno, ale wypełniliśmy plan optymalny :P No więc teraz czeka mnie full nauki i nadrabiania zaległości w szkole, mecze z reprezentacją i jeszcze załatwianie koncertu w Rawiczu połączone ze zgrywaniem nowego kawałka na przegląd :| Jestem przerażony i styrany - co będzie dalej?
Brakuje mi kogoś kto pomógłby mi przebrnąć przez to wszystko :(
skomentuj (5)




2006-02-20 18:09:25 >> Ale syfiasto...

Hmmm... od czego by tu zacząć. W sobotę tydzień temu była wypasiona impreza u Marty po której ostro się rozchorowałem. Jeszcze następnego dnia w niedzielę musiałem jechać na próbę do Trzebnicy bo mieliśmy przesłuchanie przed koncertem walentynkowym. W poniedziałek czułem się tak źle, że mama pozwoliła mi nie iść do szkoły, ale mimo wszystko po drodze do lekarza zajżałem do szkoły, aby dogadać z Urbanem szczegóły koncertów, ponieważ jeszcze we wtorek mieliśmy grać u mnie w szkole. Koncert we wtorek odbył się, ale jednak bez obecności mojego bandu. Mimo wszystko pojawiłem się w auli szkolnej, aby zobaczyć występ VainAgain. Okazało się, że Deversor całkiem nieźle wypada na tle innych młodych(?) zespołów... W środę z wysoką gorączką z samego rana udałem się do Trzebnicy. Graliśmy w kinie Trzebnickim na mega dużej scenie przy pełnej sali kinowej(ponad 500 miejsc). Koncert pomijając parę usterek techniczych i kiepską organizację całkiem się udał - przynajmniej my zagraliśmy bezbłędnie. No i tak do środy miałem leżeć w łóżku, a byłem poza domem :| No i teraz za to płacę ciężko. Szkoły nie odwiedziłem już do końca tygodnia. Wciąż miałem wysoką gorączkę i mimo iż w weekend tak w nocy wypociłem to gówno, że musiałem zmieniać koszulkę do spania bo była tak mokra jakbym 2h biegał bez przerwy :/ Ale co z tego, rano i tak miałem 38 stopni co bardzo mnie wkurzyło. Dzisiaj też nie byłem w szkole i poszedłem do lekarza. Kazali mi zrobić badanie moczu i wyszło, że wszystko jest ok tylko mam posocznicę, czy coś takiego. Teraz do czwartku siedze w domu, jade na antybiotykach i kozacze jednym słowem :|
Źle się czuje, nie mam siły na nic, chce mi się spać i nie ma mnie kto pocieszyć :(
Strzelam maksymalny bulwers na ten posrany świat!!!!
skomentuj (6)




2006-01-09 22:57:19 >> Nowy rok - nowa rzeczywistość

JOŁ!!! Zakończył się stary - jest nowy, a już niedługo ferie :D Święta w tym roku były o wiele mniej "atrakcyjne" niż w poprzednich latach, ale sylwester za to był lepszy :D Co z tego, że gospodarz nie wie co się działo po 22, ale spoko :) Po za tym w nowy rok wkroczyłem w wyśmienitym nastroju. Z Deversorem zagraliśmy pierwszy oficjalny koncert, który odbył się w gimnazjum 13. Było naprawdę super, warto wspomnieć iż graliśmy ten koncert na rzecz WOŚP i zebraliśmy trochę kaski bo ludzi było sporo. Po za tym w moim życiu ostatnio bardzo wiele się zmieniło. Na wcześniej wspomnianym koncercie poznałem super dziewczynę, która zupełnie zmieniła mój sposób postrzegania rzeczywistości. Normalnie czuje się lepszym człowiekiem i jestem niesamowicie szczęśliwy. Nigdy wcześniej nie było mi dane odczuwać piękniejszego uczucia, czuje się taki wolny i szczęśliwy. Jest SUPER!!! :)
skomentuj (1)